Komiks Bobot – podsumowanie

W zasadzie od zawsze jednym z moich wielu mankamentów jest niezdolność zlepiania wyrazów sensowną całość. (Podziwiam wszystkich, którzy przebrną przez poniższy tekst). Moja „słowna” ułomność znakomicie utrudniała, a wręcz uniemożliwiała tworzenie scenariuszy i tekstów do moich prób komiksowych.

Konkurs pasków komiksowych.

W pomrokach dziejów zacząłem uczestniczyć w konkursie pasków komiksowych. No właśnie uczestniczyć to słowo zdecydowanie na wyrost gdyż, ze wspomnianych, powodów akt ten był wyjątkowo nieregularny.
Permanentnie poszukiwałem scenarzysty. Kogoś z łatwością słowa.
Nie będę przedłużał i powiem tylko – Pszren.
Jeśli nie kojarzycie koniecznie musicie to nadrobić. Ja w żaden sposób nie dam rady opisać, tej tak bardzo nietuzinkowej postaci.

Bobot – Komiks.

Wspólnie z Piotrkiem stworzyliśmy ładnych kilka pasków. Część z nich będąc jednocześnie pracami konkursowymi zgrabnie sklamrowała się i utworzyła zbiorek – „Bobot”. Całość została zebrana, wzbogacona paskami gościnnymi (m.in. Bobot pędzla mistrza Mateusza Skutnika) i wydana na papierze przez szalone wydawnictwo z miejscowości o jakże uroczej nazwie Cyców. Szaleństwo wydawcy zostało zdiagnozowane przez recenzentów cybersferycznego magazynu Ziniol.

 

Koniec?

Niniejszym ogłaszam, że nakład drukowanego „Bobota” wyczerpał się :) Do odbiorcy ostatniego egzemplarza powędrował również bonus w postaci oryginału poniższego rysunku. Chętnych do zapoznania się z historią robota i jego znajomych zapraszam na internetową wersję komiksu.
 

I co dalej?

Właśnie jesteśmy z Pszrenem w trakcie wstępnego omawiania kolejnego projektu. Tym razem będzie to coś dłuższego i… zobaczymy jak sprawa się rozwinie;)