Tradycja i nowoczesność – Pentel Brush Pen

Wstęp.

Funkcjonujemy w bardzo przewrotnych czasach. Z jednej strony niepohamowana, pędząca nowoczesna technologia, która ma wszystko ułatwiać i czynić prostszym. Postęp staje do walki z tradycją. Ta wielokrotnie już skazywana na ostateczną klęskę, ciągle się nie poddaje i wciąż daje o sobie znać. Stała się, być może, bardziej elitarna i trudniej dostępna paradoksalnie to z kolei często podnosi jej wartość, czyni ją jeszcze bardziej poszukiwaną i pożądaną.
Mimo pozornej konkurencyjności zdarza się, że pomiędzy współczesnością i zdawałoby się skostniałą przeszłością dochodzi do połączenia. Efekty takiego związku bywają bardzo interesujące, a czasami nawet zdumiewające.
Chciałbym Wam opisać pierwsze wrażenia z użytkowania przedmiotu będącego właśnie takim wcześniej opisywanym, swoistym konglomeratem.


 

Dlaczego?

Od czasu do czasu zdarza mi się korzystać z moich akcesoriów rysunkowych bardziej mobilnie i plenerowo. Zebranie optymalnego zestawu który bez zastrzeżeń sprawdzałby się w takich warunkach w zasadzie nie nastręcza poważnych kłopotów, z jednym (jak na razie) wyjątkiem. Brakowało mi godnego zastępcy dla kapitalnego, klasycznego duetu, mianowicie pędzelka wraz z buteleczką tuszu. Choć ta para naprawdę jest świetnie zgrana to niestety korzystanie z niej w niektórych warunkach jest mocno ograniczone. Tak oto rozpocząłem poszukiwania. Z całej masy artykułów piśmienniczych wyłowiłem temat, o dość krótkiej historii w Polsce, mianowicie pisaki z końcówką pędzelkową. Przetestowałem kilka różnych egzemplarzy tego typu sprzętu, niestety nie spełniały one moich oczekiwań. Wyróżniający je element czyli, końcówka, tylko udawał włosie pędzelka. Będąc tak naprawdę ukształtowaną, na wzór tradycyjnego pędzelka, zwykłą fibropodobną końcówką zbliżoną do tej ze zwykłych mazaków. Końcówki te niestety nie są w stanie przybliżyć się w swoich walorach do dobrego pędzelka. Są mało sprężyste i przede wszystkim bardzo szybko się niszczą wtedy już zupełnie tracą wszystkie atuty.
Mimo mizernych rezultatów poszukiwań nie poddawałem się. W końcu dotarłem do , wręcz mitologicznie brzmiących, informacji o pewnym piórze. Musiało upłynąć jeszcze trochę wody w rzekach aż w moje ręce trafił owiany internetową legendą Pocket Brush Pen (kieszonkowe pióro pędzelkowe), a stało się to za sprawą pewnego konkursu. Spróbuję opisać moje pierwsze wrażenia z użytkowania tego nietuzinkowego pisaka.

Co to jest i jak wygląda.

Pierwszym co od razu rzuca się w oczy i tym co jednocześnie odróżnia GFKP, od do tej pory posiadanych przeze mnie pisaków, jest jego godny podziwu design. Wyglądem przypomina on bardziej, zgodnie z nazwą, eleganckie, minimalistyczne pióro wieczne. Zarówno korpus wraz z obsadką jaki i skuwką zrobione są z czarnego, błyszczącego plastiku. Skuwka zwieńczona metalowym klipsem. Dodatkowo znajdują się na niej drobne, srebrne napisy: z jednej strony „Pentel GFKP JAPAN” (nazwa producenta, nazwa produktu „GFKP”, oraz kraj pochodzenia), z drugiej zaś stylowy znaczek japońskiej kaligrafii kanji (znaczenia symbolu niestety nie odkryłem). Całość prezentuje się wybornie i świetnie wprowadza w tajemnicę swojego niebanalnego wnętrza.
Po zdjęciu skuwki, w końcu, mamy to na co czekaliśmy. W miejscu spodziewanej stalówki znajduje się (początkowo białe) włosie pędzla. W tym wypadku mam do czynienia z autentyczną i solidną końcówką pędzelkową zrobioną z pojedynczych, nylonowych włosków (włosie sztuczne), a wedle informacji producenta część ta została wykonana ręcznie. Pióro zasilane jest w tusz za pomocą specjalnych naboi. W startowym zestawie otrzymujemy jeszcze dodatkowo 4 naboje z tuszem, dzięki którym będziemy mogli zasilić nasze pióro, jest tam jeszcze lakoniczna instrukcja użytkowania – w 3 wersjach językowych niestety z pominięciem polskiej. Cartdridge uzupełniające są również dostępne osobno, więc można je dokupić gdy te pierwsze zużyjemy. Aby uruchomić GFKP należy zdjąć skuwkę, odkręcić sekcję i zainstalować w niej jeden z naboi mocno wciskając węższą częścią. Po powrotnym, dokładnym skręceniu pióra i założeniu skuwki trzeba ustawić je w pozycji pionowej aby nasadka skierowana była do dołu. Teraz dajemy urządzeniu czas umożliwiając spłynięcie tuszu kanalikami do szczeciny pędzla. Należy uzbroić się w cierpliwość i spokojnie odczekać około 30 minut. Początkowo nie byłem pewien czy dobrze zainstalowałem nabój bo końcówka zaczęła się zaczerniać po dobrych kilku minutach.


 

Jak to działa – pierwsze linie.

Pędzelek jest średniej wielkości miękki i elastyczny, a przy tym pozostaje wystarczająco sprężysty. Końcówka bardzo podatna na nacisk dzięki temu z łatwością możemy uzyskać linie w bardzo dużym zakresie szerokości, od bardzo cienkich do grubych. By uzyskiwać linie z płynnymi przejściami grubości należy trochę poćwiczyć rękę gdyż pióro w swej czułości początkowo nie wybacza nawet drobnych drgnięć dłoni. Porównując końcówkę w piórze Pentela, np. do pędzla (o podobnych właściwościach) z włosiem czerwonej kuny – muszę stwierdzić, że ta pierwsza jest nieco twardsza i bardziej sztywna, a przez to bardziej sprężysta. Akurat dla mnie to zaleta, ale z pewnością zależy to od osobistych preferencji.
Dobre wrażenia sprawia zastosowany w GFKP tusz. Bardzo szybko schnący, nie rozlewa i nie rozmazuje, a po wyschnięciu wykazuje dosyć dużą wodoodporność. Głęboka i mocna, choć z pewnością nieabsolutna, czerń o bardzo wyrównanej tonacji której nie zakłócają nawet kilkukrotnie nakładane na siebie warstwy. Ten stale utrzymywany, równy odcień czerni to jedna z istotniejszych cech tego brusha. Minimalnym mankamentem jest lekkie opóźnienie przepływu tuszu, przy szybszych i bardziej ekspresyjnych pociągnięciach miejscami powstaje efekt „suchego pędzla”. Do użytkowania opisywanego pióra z pewnością należy się przyzwyczaić, nabrać praktyki i trochę poćwiczyć. Jednak włożony w to wysiłek z pewnością zrekompensuje późniejsza satysfakcja z uzyskiwanych efektów.

Dla kogo?

Pióro w założeniach twórców przeznaczone jest głównie do kaligrafii orientalnej, dla ilustratorów i rysowników komiksów. Myślę, że we wszystkich tych sytuacjach będzie sprawdzać się z dużym powodzeniem, a dzięki swej mobilności i niewielkim rozmiarom może spokojnie zastąpić tradycyjny pędzelek w ekstremalnych momentach. Bezproblemowo można łączyć możliwości GFKP z innymi technikami, włączając w to te na bazie wody jak np. akwarele czy gwasze.

Podsumowanie.

Wspominałem, że powyższy wywód jest raczej spisem pierwszych wrażeń niż finalną recenzją. O dalszą komentarze pokuszę po dłuższym użytkowaniu i nie ukrywam, że jednym z kluczowych punktów oceny będzie wytrzymałość i trwałość włosia pędzelka. Już teraz mogę jednak stwierdzić, że pierwsze wrażenie jest bardzo dobre i na pewno będę przeprowadzał dalsze testy…

Plusy:

  • solidna, prawdziwie pędzelkowa końcówka,
  • bardzo dobry tusz o wyrównanym odcieniu czerni,
  • świetny minimalistyczny design,
  • niewielkie rozmiary, duża funkcjonalność i mobilność.

Minusy:

  • występujący efekt suchego pędzla przy zbyt ekspresyjnych ruchach.

 

Z Pentel Brushem w ręku, pracuję nad…


 
…efekty współpracy już wkrótce na blogu.